Menu Zamknij

Kocie maleństwo ze zmiażdżoną łapką!

Wiele już widzieliśmy, ale to kolejna tragedia kociego dziecka, którą z pewnością nie zapomnimy do końca życia…Kolejne wieczorne zgłoszenie: Malutki kotek ze złamaniem otwartym! Połowa kości na zewnątrz, oskórowana rana, wszystkie mięśnie ścięgna odsłonięte. W zagłębieniach jaja i larwy much…Na samą myśl, jakie to cierpienie i ból, robi nam się słabo. Zdjęcia nie są w stanie oddać tego widoku… Kociątko przerażone, sparaliżowane bólem. Wbija wzrok w otaczających go ludzi, prosi o pomoc!

Maluszek widziany od jakiegoś czasu na jednej z posesji w Rybniku. Dzikusek, bardzo płochliwy. Jednak tego dnia przyszedł do ludzi. Trudno w to uwierzyć, ale tak było. Przyszedł kuśtykając, przełamując paraliżujący strach, wiedział że tylko człowiek jest w stanie ulżyć mu w tym niewyobrażalnym cierpieniu.Kotek wiedział do kogo przyjść po pomoc, trafił na dobrego człowieka, który bez zastanowienia zabrał go w bezpieczne miejsce i zgłosił się do nas po pomoc. Jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy jak bardzo poważny jest jego stan. Otwarte złamanie było po wewnętrznej stronie, nie było go widać, ale było czuć zapach. A taki zapach zwiastuje zawsze coś złego…

W tym miejscu musimy po raz kolejny podziękować dr Szostokowi z ZebrzydowickaWet w Rybniku, bo otworzył gabinet poza godzinami swojej pracy i przyjął kotka, a zamiast odpoczywać w niedzielne popołudnie operował go…to nie praca, to lekarz z powołania i mamy ogromne szczęście, że go mamy! Na stole operacyjnym okazało się, że łapka jest całkowicie zmiażdżona…niestety nie udało się jej uratować, łapka została amputowana.

Kochani, przez ostatni czas działamy na ogromnych obrotach. Interwencja, gonie interwencję. Telefon, za telefonem. Cały czas w trasie, przy komputerze, albo na telefonie. Tyle ciężkich przypadków daje nam psychiczny armagedon. Ale nie piszemy tego, żeby się żalić, bo kochamy to co robimy, kochamy efekty naszych działań. Ograniczają nas przede wszystkim możliwości finansowe i brak miejsc w domach tymczasowych… Tak jest właśnie w tej chwili. Dlatego błagamy o pomoc, bo nie mamy już za co pomagać. Leczenie, operacja, pobyt, wyżywienie, profilaktyka to wszytko kosztuje, pomimo tego, że lekarze dają nam tzw. „fory”. Błagamy o każdy grosz, bo nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie kolejnego takiego przypadku, a my będziemy zmuszeni odmówić… 

Dziękujemy za każdą pomoc, za grosz, za karmę, za dobre słowo, za udostępnianie i za Waszą obecność i dobre myśli. Prosimy o drobne wpłaty. Liczy się każda złotówka! Z góry dziękujemy za okazane serce!

Udostępnij: