Miesiąc: Maj 2019

Niesamowita historia!

Świerklany. Niesamowita historia. Smutna, ale zarazem bardzo wzruszająca. Wczoraj odebraliśmy telefon od tej trójki dzieciaków, Emilki Dzierzengi, Martyny Stokowy i Kewina Sitko. Ta trójka znalazła nasz numer w internecie i wezwała nas na pomoc do umierającego kota. Emilka, Martyna i Kewin, wyciągneli z rzeki konające zwierze. Jedno z nich okryło kociaka swoja koszulką. Dzieci czuwały przy zwierzęciu aż do naszego przyjazdu. Kiedy dotarliśmy niezwłocznie na miejsce, byliśmy podwójnie zszokowani…postawą dzieci i niestety, stanem kota. Kot już nie oddychał, ale podjęliśmy próbę reanimacji, skutecznie. Kotek zaczął sam oddychać. Mieliśmy nadzieję, że się uda. Natychmiast pojechaliśmy z nim do lekarza. Niestety na miejscu okazało się, że kot jest w krytycznym stanie. Test wykazał panleukopenie, rana odbytu a wokół niego larwy much…jedyne co mogliśmy dla niego zrobić, to pozwolić mu godnie odejść… Nie wiemy ile trwało cierpienie tego kota, ale mogłoby trwać jeszcze długo, gdyby nie reakcja dzieci. Postawa dzieci, ich reakcja, mogłaby zawstydzić wielu dorosłych.
Emilia, Martyna i Kewin nie byli obojętni na cierpienie zwierzęcia, bardzo chcieli pomóc, pomyśleli dosłownie o wszystkim, przykryli kotka własną koszulką, aby go ogrzać. Wiedzieli do kogo muszą zadzwonić po pomoc. Znalazły numer w internecie… Taka postawa zasługuje na ogromne wyróżnienie, a rodzicom należy pogratulować!

Skala krzywdy

Skala krzywdy jaka dotyka codziennie zwierzęta w naszej okolicy jest ogromna. Niestety winę ponosi zawsze człowiek i tylko człowiek może to zmienić. Można siedzieć przed szklanym monitorem komputera i bulwersować się na wieści o kolejnym skrzywdzonym piesku, czy kociaku. Niestety nasza złość i gniew nic nie zmieni jeśli sami nie zaczniemy relanie działać i wpływać na nasze otoczenie. Te emocje można zamienić w energię do działania, a działanie może na coś wpłynąć.Nie zbawimy całego świata, ale zmienić cały świat zwierzęcia możemy. To wyjatkowa miłość do nich skupiła nas w tej grupie. Łączymy się aby móc więcej, bo jak wiadomo w grupie siła. Im nas więcej, im więcej wsparcia otrzymujemy, tym więcej zwierząt otrzyma od nas pomoc. To trudna droga, bardzo wyczerpująca psychicznie i fizycznie, bo nie zawsze można pomóc, a w tym wszystkim najgorsza jest bezradność, a ta czasem się zdarza. To jak jazda na rolercasterze, jednak moment w którym widzimy efekt naszych działań, czyli szczęśliwe zwierze wyrwane z rąk oprawcy, teraz w szczęśliwym domu, nie może się równać z niczym innym i właśnie to uczucie jest dla nas paliwem. Ludziom często trudno pojąć, to że pomagamy nie otrzymując za to ani grosza, ale w tym świecie są rzeczy, których nie kupimy za pieniądze. Tak jesteśmy zaprogramowani i takie nasze powołanie.